Przez ostatnie 17 lata miałem okazję przeszkolić 150 firm produkcyjnych w ramach projektów zamkniętych – dedykowanych konkretnym zespołom i ich wyzwaniom.
To nie były gotowe programy „z półki”, tylko realne odpowiedzi na konkretne potrzeby.
Większość tych fabryk mogłem zobaczyć na własne oczy.
Nie tylko z raportu. Nie z prezentacji.
Z hali. Z kantorka. Z tablicy KAIZEN.
👉 Branże? Najróżniejsze:
– przemysł motoryzacyjny,
– zbrojeniowy i obronny,
– spożywczy,
– farmaceutyczny i chemiczny,
– budowlany i materiały budowlane,
– energetyka i paliwa,
– wodociągi i kanalizacja,
– transport i kolej,
– lotnictwo,
– przemysł stoczniowy.
Od 17 lat prowadzę również szkolenia otwarte, które gromadzą uczestników z różnych firm, branż, regionów i kultur organizacyjnych.
Nie jestem w stanie zliczyć, ile firm produkcyjnych przewinęło się przez te sale i warsztaty.
Ale jedno wiem na pewno: to są setki firm i tysiące rozmów z ludźmi z pierwszej linii i z biur.
I to właśnie te doświadczenia dają mi dzisiaj coś, czego nie da się nauczyć z książek:
✔️ umiejętność pokazania różnych modeli zarządzania,
✔️ znajomość różnych systemów pracy – jedno-, dwu-, trzy- i czterozmianowych,
✔️ porównanie systemów motywacyjnych i premiowych,
✔️ wiedzę o tym, jak różnie można organizować komunikację, spotkania, tablice, wskaźniki,
✔️ zdolność pokazywania ludziom różnych perspektyw i alternatywnych rozwiązań – nie teoretycznie, tylko na podstawie realnych przykładów z życia produkcji.
Nie boję się żadnego tematu związanego z produkcją.
Bo wiem, że każdy z nich można oswoić, rozłożyć na czynniki pierwsze i zbudować na nowo – z szacunkiem do ludzi i do procesu.
Rozmawiam z uczestnikami moich warsztatów o wszystkim:
– o braku liderów,
– o kryzysie autorytetu,
– o rotacji i absencjach,
– o złym wdrożeniu nowych pracowników,
– o konflikcie między brygadzistą a kierownikiem,
– o spóźnieniach, o braku odpowiedzialności,
– o zmęczeniu zmianowością,
– o wypaleniu ludzi na produkcji,
– o tym, że nie wiedzą już, czy to jeszcze praca, czy już tylko walka o przetrwanie.
I właśnie dlatego, że znam tyle różnych firm, różnych systemów, różnych sposobów podejścia do produkcji, jestem w stanie dać:
🟡 realne podpowiedzi,
🟡 gotowe rozwiązania,
🟡 pomysły, które zadziałały gdzie indziej,
🟡 perspektywę spoza firmy, ale nadal z produkcji.
Nie narzucam jednej słusznej drogi.
Nie przychodzę z gotowym planem.
Zamiast tego zadaję pytania, dzielę się obrazami z innych firm, wspieram ludzi w znalezieniu ich własnej odpowiedzi– ale z pomocą sprawdzonych schematów i inspiracji.
👉 Dlatego z każdym kolejnym projektem czuję większą wdzięczność.
👉 Bo mogę towarzyszyć firmom w ich prawdziwej drodze, nie tylko w „szkoleniu”.