Marcin wpadł do biura Andrzeja jak burza. W oczach miał złość, w głosie frustrację.
– Tak nie może być, Andrzej! – wyrzucił z siebie. – Przecież tu się w ogóle nie da pracować! Planowanie kompletnie nie wie, co robi. Stawiają nam cele z kosmosu, a potem wszyscy będą się czepiać, że nie dowiozłem. A jak mamy to zrealizować, skoro nie mamy ludzi, nie mamy maszyn, nie mamy narzędzi? Przecież to jest niemożliwe!
Andrzej spojrzał spokojnie na Marcina. Był nowym kierownikiem i dopiero wyrabiał sobie opinię o swoich pracownikach. Poznawał ich sposób pracy i rozmowy o problemach.
– Usiądź, Marcin. Opowiedz mi, jak to wygląda z twojej perspektywy. Co konkretnie cię tak wkurza?
Marcin bez chwili zawahania:
– Wiesz, ten plan, który przyszedł na dziś – nie da się tego zrobić. A jak nie zrobimy, to znowu będą mnie cisnąć. Wszyscy się będą czepiać. Ja już to znam. Przez lata miałem takiego szefa, który, jak tylko próbowałem z nim rozmawiać o tym, że czegoś się nie da, to mi udowadniał, że mogłem wykonać pracę inaczej i nie zauważam możliwości w swoim obszarze. Zawsze pokazywał mi, że problem jest po mojej stronie. A ja już nie mam siły. Ile razy można?
Andrzej milczał przez chwilę.
– Rozumiem – powiedział spokojnie. – Dziękuję ci, że mi o tym mówisz. Wiesz co? Ja nie jestem tamtym szefem. Ja nie przyszedłem ci udowadniać, że się mylisz. Chcę zrozumieć, co naprawdę jest możliwe. Powiedz mi – czy uważasz, że ten cel jest w ogóle wykonalny, czy naprawdę nie ma opcji?
Marcin spojrzał z wahaniem:
– Patrząc na to, co mamy teraz? Nie da się tego zrobić w takim czasie. Próbowałem już kilka razy. Nie dam rady. Przecież już dziś jedna maszyna stoi. Planowanie znowu coś pomieszało. Oni nie wiedzą, co się dzieje na hali.
Andrzej dopytywał:
– Gdybyś miał wszystko, czego potrzebujesz – ludzi, maszyny, materiały – to cel byłby realny?
– Tak. Gdyby były zasoby, dałoby się to zrobić – Marcin przyznał. – Ale ja już przestałem wierzyć, że kiedykolwiek ktoś mnie zapyta, co jest potrzebne. Wszyscy tylko oczekują wyniku. I potem cisną.
Andrzej spojrzał ze zrozumieniem. Znał firmę i jej specyfikę pracy. Sam jeszcze niedawno pracował na stanowisku brygadzisty.
– To dobrze, że to mówisz. Chcę, żebyśmy działali inaczej. Chcę, żebyś wiedział, że dla mnie ważne jest to, co ty uważasz za możliwe. Jeżeli widzisz, że plan nie ma pokrycia w rzeczywistości – przyjdź do mnie. Porozmawiajmy, jak możemy to dostosować.
– Ale przecież cel zostaje, cyfra się nie zmienia – Marcin rzucił z nutą rezygnacji.
– Tak, cyfra zostaje. Ale chcę, żebyś skupiał się nie na emocjach, tylko na zadaniu. Nawet jeśli liczba wygląda na trudną – podejdź do niej zadaniowo. Co możesz zrobić z tym, co masz?
– Nie chodzi o to, żebyś się frustrował. Chodzi o to, żebyśmy szukali rozwiązań. Będę cię wspierał. Ale chcę, żebyś patrzył, co jest możliwe, a nie co cię wkurza. Damy radę przeorganizować plan, jeśli zobaczę, że to realne i uzasadnione.
– Chcę, żebyś wiedział – tu można przyjść i rozmawiać o problemach.
Marcin spojrzał z zaskoczeniem. Nie był przyzwyczajony do takiego podejścia.
– Serio mogę z tobą o tym gadać?
– Serio. Dla mnie to nie jest walka. To jest wspólne dowożenie. Wiesz… cel bez zasobów to tylko liczba.
Marcin po raz pierwszy od dawna poczuł, że może być częścią rozwiązania, a nie tylko kozłem ofiarnym.
Andrzej po tej rozmowie dużo o tym myślał. Zrozumiał, jak ważne jest wspieranie pracowników, szczególnie wtedy, gdy zasoby są ograniczone. Wiedział, że jeżeli pracownik nie czuje wsparcia, buduje się w nim poczucie niskiej skuteczności. Z czasem zaczyna wierzyć, że i tak nie da się osiągnąć celów, a jego uwaga przesuwa się z rozwiązywania problemów na szukanie wymówek.
To jest ogromne zagrożenie – kiedy zamiast podejścia zadaniowego, pracownik szuka dróg ucieczki, a jego marzeniem staje się szybkie wyjście z pracy. Zaczyna uciekać nie tylko od problemów, ale od odpowiedzialności i od samego miejsca pracy.
Andrzej wiedział, że musi budować kulturę, w której nawet jeśli cel nie zostanie osiągnięty, to jeżeli brygadzista lub pracownik wykorzysta wszystkie dostępne zasoby i realnie zrobi wszystko, co możliwe – zasługuje na pochwałę. Bo to uczy ludzi, że warto się starać, warto rozmawiać i warto podejmować trudne tematy.
To uczy mikro liderów, że ich wysiłek zostanie zauważony i doceniony. Taka postawa zmniejsza ryzyko wypalenia zawodowego, buduje zaangażowanie i otwiera drzwi do podejmowania nowych wyzwań. W takiej atmosferze pracownicy nie będą odpychać zadań, które wydają się trudne, bo nie będą żyli w ciągłym lęku, że szef będzie niezadowolony.
Od autora:
Często zauważam na salach szkoleniowych, że lęk przed nieosiągnięciem celu jest ogromny. To właśnie on buduje u liderów/brygadzistów narastającą frustrację i poczucie, że ich praca przypomina bardziej bezduszną machinę niż zdrowe i wspierające środowisko.
Główne wskazówki dla szefów, żeby pracownicy nie tracili zaangażowania w obliczu niskich zasobów do realizacji celów:
A jak to wygląda u Was? Jak radzicie sobie z sytuacjami, gdy cele wydają się oderwane od rzeczywistości? Chętnie przeczytam Wasze historie i praktyki w komentarzach
#historiezzyciaprodukcji #szkoleniadlaliderow #szkoleniadlabrygadzistow #szkoleniadlakierownikow #szkoleniadlaprodukcji #przywodztwo #motywacja #leadership